Odzież, która reaguje na ciebie. Technologia dla biegaczy

Jej charakterystyczne logo w kształcie koniczyny zna każdy sportowiec.

Marka adidas już od prawie stu lat dostarcza biegaczom obuwie skrojone na miarę ich potrzeb. Jej charakterystyczne logo w kształcie koniczyny zna zresztą każdy sportowiec. W jaki sposób skromna firma, której pierwsze biuro mieściło się w pralni, stała się wartą miliardy korporacją?

Pierwsza siedziba Amazona mieściła się w garażu, Starbucks zaś rozpoczął swoją działalność od dostarczania ziaren do kawiarni. Trudno wyobrazić sobie jednak skromniejsze początki, niż te firmy założonej w 1920 r. przez Adolfa (Adiego) Dasslera. W chwili zakończenia I wojny światowej pochodzący z bawarskiego miasteczka Herzogenaurach młodzieniec nie miał przecież nic. Z wykształcenia był piekarzem, niestety w ówczesnych Niemczech brakowało chleba, natomiast każdy grosz, który zarobił, zjadała galopująca w Bawarii inflacja.

Dassler miał jednak pewne umiejętności – jeszcze przed wojną nauczył się bowiem zszywać pantofle. Pierwsze tenisówki stworzył we wspomnianej już pralni swojej mamy. Powstały w wyniku zszycia płótna namiotu wojskowego (akurat przedmiotów z demobilu wtedy na rynku nie brakowało) z podeszwą wykonaną z gumowej uszczelki od zbiornika na paliwo. Obuwie to trafiło do miejscowych szkół, gdzie zostało ciepło przyjęte, zwłaszcza przez młodocianych sportowców.



W 1924 r. Adi Dassler połączył siły ze swoim bratem – Rudolfem (Rudim). Ich zakład Gebrüder Dassler OHG rósł w oczach, choć początkowo nawet prąd elektryczny musieli pozyskiwać, pedałując na rowerze, podłączonym do prądnicy. Niebawem zatrudniali w swej fabryce już kilkaset osób.

Tajemnicą sukcesu braci Dasslerów było skupienie się od początku na potrzebach sportowców. Pragnęli stworzyć z jednej strony buty wytrzymałe, z drugiej zaś lekkie i przyczepne. Dziś wydaje się to oczywiste połączenie, ale w latach 20. XX wieku wyprzedzało swój czas.
Buty braci Dassler debiut na igrzyskach olimpijskich zaliczyły w 1928 r. w Amsterdamie – niemiecka biegaczka Lina Radke zdobyła w nich wówczas złoty medal w biegu na 800 m. Jednak prawdziwy rozgłos firma zyskała na olimpiadzie w Berlinie osiem lat później. Adi Dassler podarował zaprojektowane przez siebie lekkie buty amerykańskiemu biegaczowi Jesse'emu Owensowi, który zdobył w nich aż cztery złote medale. Adolf Hitler, jeden z głównych organizatorów imprezy, był wyraźnie niepocieszony, że musi gratulować czarnoskóremu mistrzowi zwycięstwa…

W 1949 r. biznesowe drogi braci Dassler rozeszły się. Młodszy z nich kontynuował prowadzenie swojej firmy, teraz już nazywanej "adidas" od początkowych liter jego imienia i nazwiska.

W ciągłym biegu za nowością
Innowacyjne rozwiązania, mające pomóc sportowcom w osiąganiu lepszych wyników, były od początku znakiem rozpoznawczym firmy adidas. Adi Dassler, aż do swojej śmierci w 1978 r., lubił spotykać się z lekkoatletami i rozmawiać o ich potrzebach. Nawet znane z logo marki trzy paski biorą swój początek od skórzanego wzmocnienia wszytego w obuwie.

Do innych innowacji marki zaliczyć możemy m.in. korki, zarówno gumowe, jak i wkręcane, które zdobyły murawy piłkarskie w latach 50. XX wieku. W 1984 r. adidas wprowadził też buty z elektroniką liczącą nasze kroki na długo, zanim GPS opanował bieżnie na całym świecie. Wreszcie w 2016 r. firma zaprezentowała materiał zwany "biosteel", który jest o 15 proc. lżejszy, niż tradycyjne włókna jedwabne i na dodatek w całości ulega biodegradacji.

Obuwie Ultraboost 19 to kolejna odsłona wciąż ulepszanych rozwiązań dla biegaczy. Zawiera m.in. system Torsion Spring rozwijany od prawie 30 lat. Pod tą nazwą kryje się lekka konstrukcja buta, która współpracuje z podeszwą BOOST dla uzyskania szybszej reakcji obuwia przy kontakcie stopy z podłożem. Z kolei bezszwowa cholewka 3D Primeknit 360, a także zapiętek Heel Frame sprawiają, że buty Ultraboost 19 dopasowują swoją pracę do naturalnych ruchów stóp.

Obowiązkowy dress code sportowca
Dzięki tym nowatorskim rozwiązaniom obuwie adidas wciąż pozostaje nieodzownym elementem wyposażenia każdego biegacza. Trudno więc dziwić się, że buty tej firmy wybierają tacy współcześni sportowcy i olimpijczycy, jak Dominika Stelmach, Piotr Łobodziński, Jessica Ennis, Tom Daley czy Zanna Van Dijk.

Rekomendacja redakcji

W grupie raźniej. Społeczności biegaczy w Polsce

Przełamywanie własnych słabości w dobrym towarzystwie

Choć bieganie jest bardzo osobistym przeżyciem, nie ma to jak przełamywanie własnych słabości w dobrym towarzystwie. Dlatego w Polsce powstają kolejne społeczności związane z tym sportem. Okazuje się również, że… jesteśmy w światowej czołówce wieczornych biegaczy!

Polacy lubią biegać

Bieganie od wielu lat cieszy się nad Wisłą niesłabnąca popularnością. Jak pokazało badanie wykonane przez Kantar TNS na zlecenie Multisport, co trzeci aktywny fizycznie Polak jest właśnie biegaczem, a 16 proc. z nich deklaruje bezwarunkową miłość do tego sportu.

Wśród powodów, dla których nasi rodacy zaczynają przygodę z joggingiem, zdecydowanie króluje chęć zrzucenia zbędnych kilogramów. Przeprowadzony przez magazyn Runner's World w 2016 r. sondaż na temat biegania pokazał, że aż w 10 z 24 badanych krajów chęć wysmuklenia sylwetki stanowi główną motywację do podjęcia wysiłku.

Co ciekawe, z tej samej ankiety wynika, że 68 proc. Polaków woli biegać solo, niż w grupie. Dlaczego warto znaleźć się chociaż od czasu do czasu, wśród pozostałych 32 proc. biegających rodaków?

Rodzaje grup biegaczy

Najprzyjemniejsze chwile smakują lepiej, gdy możemy je przeżywać z innymi – "życiówka", - czyli osobisty rekord w bieganiu, nie jest tu wyjątkiem. W grupie możemy, oprócz uprawiania sportu, także porozmawiać na ciekawe tematy, nawiązać nowe znajomości oraz przyjaźnie, a także skuteczniej mobilizować się do większego wysiłku. Często jednak rezygnujemy z dołączenia do społeczności biegaczy, ponieważ nie odpowiada ona naszym preferencjom.

01.

Zalety biegania

Zalety biegania

Jedną z największych zalet biegania w społeczności jest obecność tzw. "pacemakera". Pomaga on utrzymać całej grupie właściwe tempo, służy też radą i pomocą.

02.

Bieganie a seks

Bieganie a seks

Według sondażu Runner's World z 2016 r. 35 proc. polskich biegaczy uważa, że ukochany sport poprawił ich życie seksualne. Częściej jednak wybierają bieganie niż seks.

03.

Wolne wieczory

Wolne wieczory

Polacy kochają wieczorne bieganie. Są pod tym względem wyjątkowi – większość fanów tego sportu na świecie zdaniem Runner's World woli aktywne poranki.

04.

Sukcesy sportowe

Sukcesy sportowe

Buty Ultraboost 19 ze specjalną podeszwą zapewniają szybką reakcję obuwia przy każdym kontakcie stopy z podłożem. Dzięki temu biegacz osiąga lepsze wyniki.

Zobaczmy więc, do jakiej grupy najlepiej wejść, aby w pełni cieszyć się tym sportem.

1. Relaks przede wszystkim. Według wspomnianego już raportu Multisportu, ok. 7,4 mln Polaków uprawia sport (nie tylko bieganie) dla rekreacji. Nie interesują ich rekordy, puchary i medale. Takie osoby najlepiej czują się w grupach, które unikają narzucania tempa.

2. Bycie "fit" oraz Social Media. To druga największa grupa sportowców w Polsce (5,8 mln osób). Orędownicy bycia "fit", a także częstej obecności w mediach społecznościowych. Jeśli lubisz wrzucać tam zdjęcia bądź publikować swoje osiągnięcia – to grupa dla ciebie.

3. "Kumpele albo kumple z boiska". Trzecią grupę sportową w Polsce (3,9 mln osób) stanowią osoby, które łączą sport
z walorami towarzyskimi. To dla nich sposób na utrzymanie znajomości, bądź nawiązanie nowych. Takie grupy często powstają samoistnie.

4. "Proamatorzy" gotowi do poświęceń. To najbardziej elitarna grupa (ok. 3 mln osób), do której trafiają osoby naprawdę "nakręcone" na dany sport. Biegacze z tej grupy najczęściej uczestniczą w maratonach i półmaratonach, nawet jeśli oznacza to wielomiesięczne przygotowania oraz branie dodatkowych urlopów w pracy.
Często w ich skład wchodzą tzw. "pacemakerzy", którzy zachęcają członków do większego wysiłku.

Początkujący zdecydowanie najlepiej czuć się będą w grupach nr 1 i 3. Dopiero po zdobyciu pierwszych szlifów będą wiedzieli, czego tak naprawdę chcą od biegania.

Czy wiesz, że… ponad 80 proc. biegaczy na całym świecie korzysta z GPS, aby monitorować swoje postępy. Polacy równie chętnie to robią, jednak zaledwie połowa z nich regularnie publikuje swoje wyniki w mediach społecznościowych.
Runner's World z 2016 r

Nieoczywiste ciekawostki
Przytoczone badania pozwalają dowiedzieć się trochę więcej na temat środowiska polskich biegaczy. Okazuje się na przykład, że najbardziej lubimy biegać wiosną (aż 61,8 proc. z nas), jesteśmy też w światowej czołówce biegających wieczorową porą (51,2 proc.). W bieganiu cenimy sobie serdeczność – aż 95,6 proc. Polaków uważa, że pozdrawianie innych biegaczy machnięciem ręki jest w dobrym tonie. Ponadto 35 proc. biegających znad Wisły uważa, że sport poprawił ich życie seksualne.

To nie wszystko. Polscy biegacze bardzo cenią sobie wysoką jakość. Ponad połowa z nich (54,7 proc.) kupuje tylko jedną parę obuwia sportowego w roku. Dlatego zależy im na butach, które wytrzymają jak najdłużej i zapewnią im optymalne wyniki. Firma adidas postanowiła sięgnąć do źródeł i zapytać społeczności biegaczy, w jakim obuwiu biega im się najlepiej.

W efekcie powstały buty Ultraboost 19. Dzięki bezszwowej cholewce Primeknit 360, szybko reagują na naturalny ruch stopy biegacza. Lekka konstrukcja obuwia natomiast współpracuje z podeszwą BOOST, dla zapewnienia większej szybkości reakcji przy każdym kontakcie stopy z podłożem. Wreszcie Ultraboost 19 to także większy o 20 proc. zwrot energii w porównaniu do tradycyjnych butów dla biegaczy.

Truchtamy razem i osobno
Chyba największą zaletą biegania jest jego uniwersalność. Każdy znajdzie w nim właśnie to, czego poszukuje. Zdrowie, doskonałe samopoczucie, wreszcie możliwość poznania ciekawych ludzi oraz poszerzenia swojej wiedzy. Każdy powód, by zacząć swoją przygodę z tym sportem jest dobry.

Rekomendacja redakcji

Odkryj Warszawę dzięki bieganiu. Najciekawsze trasy w stolicy

Uprawianie sportu to nie tylko wyniki i rekordy

"Odkodować" bieganie
Sztuka biegania nie stoi w miejscu. Ostatnim krzykiem mody jest łączenie tego sportu z innymi aktywnościami, takimi jak sprzątanie świata (tzw. plogging), kreatywne warsztaty oraz… zwiedzanie. W ramach akcji Recode Running marka adidas promuje bardziej towarzyskie i otwarte na nowości podejście do biegania. Jednym ze sposobów na jego promocję jest zaproponowanie tras, które pozwolą połączyć uprawianie sportu z odkrywaniem Warszawy.

Nocny zryw
Coś dla miłośników wieczornych biegów. Licząca sobie 8,6 km trasa Nite Dash swoje walory odkrywa właśnie po zmroku. Start oraz metę ma przy ul. Jaworzyńskiej 7. Widnieje tu mural "UB 19", promujący nową linię obuwia dla biegaczy – adidas Ultraboost 19. Następnie biegnący mijają stację Warszawa Ochota oraz artystyczny Dom Kereta, w pobliżu którego zobaczą mural "Czystość jest?" autorstwa grupy Twożywo.

Zobacz co kryje trasa Nite Dash

Warszawskie murale Warszawa jest miastem obfitującym w murale wykonane przez artystów na światowym poziomie. Niektóre, np. "Czystość jest?" grupy artystycznej Twożywo, zobaczymy, biegnąc trasą Nite Dash.

Kolejne punkty na trasie to m.in. Hala Gwardii oraz Plac Grzybowski – dwie ważne lokalizacje na gastronomicznej mapie Warszawy.
Biegacze przemkną również ulicą Przeskok, znaną z nowoczesnej architektury, oraz Parkingową, z muralem "'XII" autorstwa Pawła Swanskiego. Bonusowym elementem trasy jest bieg przez tzw.
Uśmiech Warszawy, czyli łukowaty trakt, na który składają się ul. Mokotowska, Bracka oraz Zgoda.

Skaczemy na głęboką zieleń
Licząca sobie 6,7 km trasa Into The Green powstała z myślą o biegaczach, którzy nawet w środku miasta lubią odetchnąć świeżym powietrzem. Start i meta znajdują się przy Zamku Ujazdowskim, skąd roztacza się widok na Kanał Piaseczyński. Następnie trasa zmierza na południe – w stronę bieżni Agrykola, Ogrodu Chińskiego oraz Pałacu na Wyspie.

01.

RECODE RUNNING

RECODE RUNNING

02.

8,6 KM

8,6 KM

NITE DASH

03.

6,7 KM

6,7 KM

INTO THE GREEN

04.

3,7 KM

3,7 KM

INSTA FRIENDLY

Wijące się pośród zieleni ścieżki parku Łazienki Królewskie stanowią idealną trasę na wiosenny bieg. Przy mostku z widokiem na amfiteatr Into The Green skręca ostro w kierunku północnym.
Następnie, za mostkiem, z którego widzimy Pałac na Wyspie, zmierzamy w prawo, w stronę Portu Czerniakowskiego. Potem wystarczy jeszcze tylko pokonać kładkę pod Mostem Łazienkowskim nad Wisłą, aby uczestnicy biegu skręcili w lewo i zmierzali ku miejscu, w którym trasa Into The Green miała swój start.

Dla fanów selfie i nie tylko
Trasa Insta Friendly jest zdecydowanie krótsza od dwóch poprzednich (jej długość to jedynie 3,7 km), jednak obfituje w widoki warte uwiecznienia na fotografiach.

Swój start i metę zarazem ma tuż przy Bulwarach nad Wisłą, nieopodal Centrum Nauki Kopernik.
Stamtąd zmierza w kierunku warszawskiej Biblioteki Uniwersyteckiej, a potem przez Park Kazimierzowski ku Muzeum Fryderyka Chopina oraz Stor Cafe. Południowym krańcem trasy Insta Friendly jest Szaber Bowl, najsłynniejszy skatepark w stolicy. Potem jeszcze tylko miniemy pomnik Syrenki Warszawskiej i jesteśmy z powrotem w pobliżu Bulwarów nad Wisłą.

W grupie raźniej
Oczywiście wszystkie trzy trasy najprzyjemniej pokonuje się w dobrym towarzystwie. Po zakończeniu biegu możemy wtedy usiąść w jednym z miejsc, które mijaliśmy, i podzielić się wrażeniami z trasy, dzięki której poznaliśmy Warszawę od nietypowej strony.

Rekomendacja redakcji

Recode Running. Trend, który rewolucjonizuje podejście do sportu

Oprócz dbania o własne zdrowie i sylwetkę, zaczynamy także dbać o najbliższe otoczenie.

Bieganie przestaje być już tylko sportem. Oprócz dbania o własne zdrowie i sylwetkę, zaczyna nieść ze sobą wartości, jak choćby troskę o najbliższe otoczenie. Rozpoczął się nowy trend - Recode Running, który zmienia kulturę biegu i nie kończy się na mecie.

Trend ten zachęca do odkodowania, przeformatowania myślenia o bieganiu. Zgodnie z założeniami pomysłodawców, ma być ono bardziej kreatywne i rewolucjonizować już samo myślenie o sporcie. Nowi biegacze (New Runners) wyznaczają sobie cele odmienne do tych znanych dotychczas. Chcą wyraźniej poczuć otaczający ich świat, lepiej go poznać, a nawet mieć na niego bezpośredni wpływ, pomóc w jego zmianie. Na lepsze, oczywiście.

Pomysłodawcą tego ruchu jest marka adidas.

- Kampania Recode Running to zaproszenie skierowane do wszystkich, by wspólnie wyzwolili kreatywność i zrewolucjonizowali kulturę biegania. Pokazuje, że jak każdy sport, bieganie wciąż ewoluuje dzięki inspirującym ludziom! - podsumowuje projekt Phillip Schapitz, Director Communications w adidas Running.

Dla wszystkich

Akcja jest skierowana do szerokiej grupy odbiorców - zarówno dla doświadczonych i początkujących biegaczy, jak i dla osób, które nigdy do biegania nie mogły się przekonać. Głównym jej założeniem jest fakt, że nie ważne są już kilometry, czas czy wynik, a samo doświadczenie, które towarzyszy biegaczowi. Cel nie kończy się na mecie. Bieganie staje się bardziej demokratyczne i kreatywne.

Ogranicza nas tylko wyobraźnia

Postępująca urbanizacja w pewnym momencie zamknęła człowieka w czterech ścianach, ale znużeni tym ludzie wracają do korzeni – wychodzą do parków, tworzą nowe inicjatywy i społeczności, wpływają na najbliższe otoczenie zgodnie z własnymi upodobaniami. Szukają kontaktu z naturą, głębszego jej doświadczenia i… poprawy stanu środowiska, w którym przebywają.

Wspomniani już New Runnerzy biegają w nietypowych częściach miasta, nietuzinkowych lokalizacjach albo w szczytnym celu, np. przy okazji zbierając śmieci. Zamiast zawodów wybierają gry miejskie, a rywalizację zmieniają w dobrą zabawę.

Nic o nas bez nas

adidas wyczuł moment i wykreował zarówno trend, jak i produkt, który wpasowuje się w obecne zapotrzebowanie wśród tych, którzy bieganie kochają, chcą je rozpocząć czy dopiero muszą się do niego przekonać. Natomiast wszystkich łączy poszukiwanie nowego impulsu.

Nie stało się to jednak bez ich udziału – model Ultraboost 19 został stworzony w oparciu o szeroki feedback społeczności profesjonalnych biegaczy, designerów i inżynierów. Dzięki takiej współpracy, uzyskano obuwie, zapewniające większy niż kiedykolwiek zwrot energii, którą, zgodnie z postulatami kampanii, można teraz przeznaczyć na pobudzenie własnej fantazji w bieganiu.

Ultraboost 19 został zoptymalizowany poprzez wprowadzenie o 20 proc. więcej technologii BOOST, co przynosi jeszcze większy zwrot energii i większą reaktywność niż kiedykolwiek wcześniej.

Benefity racjonalne:
- najbardziej responsywny but dotychczas;
- 20 proc. więcej technologii BOOST;
- zwrot energii z każdym krokiem;
- zwiększenie wydajności dzięki bezszwowej, przewiewnej cholewce 3D Primeknit.

Benefity emocjonalne:
- większa przyjemność z biegania;
- większy komfort, sprężystość i szybkość, dodaje pewności siebie i podnosi na duchu;
- bieganie staje się inspiracją do transformacji

Nową sylwetkę Ultraboost 19 podsumowują trzy słowa. Rethought, Recoded, Reboosted. To także hasło kampanii, które oznacza nowe podejście do designu, nową kulturę biegania oraz jeszcze większy zwrot energii.
Co ciekawe, niebawem na rynku pojawi się nowa wersja kolorystyczna Ultraboost 19 – Inline. Daje to dodatkowy im szereg aktywności w Warszawie, skupionych wokół New Running jako rewolucyjnego zwrotu w kulturze biegania.

"Jeśli biegasz, jesteś biegaczem. Nie ma znaczenia, jak szybko ani jak daleko. Nieważne, czy to Twój pierwszy dzień, czy biegasz od dwudziestu lat. Tu nie ma żadnego testu do zaliczenia, żadnej licencji do uzyskania, żadnej karty członkowskiej do zdobycia. Po prostu biegaj"
John Bingham

Rekomendacja redakcji

Iza Parszczyńska: lubię przekazywać pasję biegania

Nie wyobraża sobie życia bez tego sportu

Julia Wiśniewska, Wirtualna Polska: Skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie do biegania?
Iza Parszczyńska: Początek był bardzo trudny. Jestem z małej miejscowości i oprócz sekcji biegowej nie było tam nic innego. Bardzo dobrze się uczyłam, ale jeżeli chodzi o wychowanie fizyczne, to byłam jedną z tych najsłabszych. Ze wszystkiego miałam dobre oceny, tylko z WF-u naciąganą czwórkę. Starałam się, ale nie bardzo mi te ćwiczenia wychodziły. Gdy kończyłam podstawówkę i szłam do gimnazjum, to postanowiłam się przyłożyć do zajęć wychowania fizycznego, żeby świadectwo wyglądało lepiej. Zaczęłam nad sobą pracować i po roku startowałam w zawodach. W pewnym momencie po prostu to polubiłam. A przecież wcześniej myślałam, że to moja pięta achillesowa! Byłam coraz lepsza i chętniej uczestniczyłam w zajęciach. Pojawiły się pierwsze pozalekcyjne aktywności związane z bieganiem. Mieliśmy przecież sekcję, poznałam nowych ludzi, doszły wyjazdy na zawody. Na początku była to forma spędzania wolnego czasu, żeby coś z nim robić,

nie żadna motywacja osiągnięcia celów biegowych. No i z czasem wszystko poszło do przodu.

I w pewnym momencie zostałaś trenerką biegania…
Tak, ale to była długa droga. Dopiero po kilkunastu latach biegania. W pewnym momencie całe życie i plany wiązałam z bieganiem. Wybór liceum i studiów – jestem po warszawskiej AWF. Na studiach właśnie zrobiłam kurs trenera lekkoatletyki, a później ruszyło to już pełną parą.

Od jakiegoś czasu bieganie wygląda inaczej. Nie liczą się: nastawienie na wyniki, śrubowanie czasu, dobiegnięcie do mety, a bycie we wspólnocie, robienie czegoś poza sobą, dla społeczności, dla świata. Jak np. plogging czy nie rywalizacja, a granie w gry miejskie podczas biegania. Zmieniła się filozofia tego sportu. Podobny trend obserwuje się w innych sferach, jak np. projektowanie miejskie czy design. To powrót do korzeni: do społeczności i natury. Jak patrzysz na to ze swojej perspektywy?

Podoba mi się idea, żeby ten sport nie był samolubny, żeby to było działanie na korzyść innych i świata. Połączenie biegania z pomaganiem jest naprawdę super. Pokazuje, że robimy coś więcej. W ubiegłym roku mieliśmy akcję z Parley – oczyszczanie oceanów. Nie spodziewaliśmy się takiego zaangażowania! Wystarczyło uświadomić ludzi, jak działa plastik na wodny ekosystem, i że można wspomóc środowisko poprzez dołączenie do biegania wraz ze specjalną aplikacją. Myśleliśmy, że zajmie to biegaczom około miesiąca, a wybiegali wszystko w tydzień! Mam nadzieję, że akcji pod hasłem: zróbmy coś dla planety i dla innych, będzie więcej.

No, oby tak było. Współpracujesz z marką adidas, która świetnie wyczuła ten trend już jakiś czas temu. Zmienia spojrzenie na bieganie, projektuje w inny sposób buty do tego sportu, angażuje społeczności. Ma być inaczej, kreatywnie. I właśnie w marcu wystartowały warsztaty kreatywne organizowane przez markę (Recode Running Sessions), w których bierzesz udział.

Tak, w każdą środę marca odbyły się już i będą odbywać warsztaty kreatywne. Trzeba w nich dać coś z siebie. Na jednym np. projektowano koszulki do biegania. Był to element zaskoczenia dla niektórych, bo przecież bieganie jest stosunkowo prostym sportem, a tutaj pokazujemy, że nie jest aż tak proste. adidas już dawno odkrył, że biegacze to jedna wielka społeczność (np. klub adidas Runners Warsaw). Pokazujemy, że nie chcemy w jakiś sposób podliczać wyników, a po prostu chcemy być razem, spędzać wspólnie czas. Tak więc nie są to tylko treningi biegowe, ale i warsztaty. Na przykład, jak już wspominałam: zeszłoroczna akcja związana z ocenami czy ten rok, w którym pokazujemy, że to nie jest chęć zwycięstwa, a kreatywne bieganie.

Cały ten festiwal trwa do końca marca. Jakie wydarzenia są jeszcze przewidziane?
Na koniec marca zaplanowany jest duży finał. Przyjedzie gwiazda światowego biegania Haile Gebrselassie, będzie też pokaz filmów w warszawskiej Kinotece. W przedostatnią środę mar-ca odbyło się również spotkanie z polską gwiazdą sportu – Marcinem Lewandowskim. Cały czas coś się dzieje. Pokazujemy, że bieganie nie jest wcale prostym i nudnym sportem.
Mimo że jest indywidualnym, to osoby go uprawiające potrzebują kontaktu z innymi, dzielenia się przeżyciami, współuczestniczenia.

A jak widzisz siebie za parę lat? Bieganie będzie czymś stałym w Twoim życiu?
W moim przypadku to już siedemnaście lat. Lepiej czuję się, jak biegam. Treningi grupowe są dla mnie motywujące. Widzę, jak ludziom poprawia się technika, zaczynają biegać marszotruchtem, potem biegną naprawdę długo. Lubię przekazywać tę pasję dalej. I na razie nie widzę innej opcji niż poświęcanie się jej.

Rekomendacja redakcji

Co daje bieganie Karolowi Klepackiemu?

Każdy etap mojej edukacji był bardzo mocno oparty o sport

Karol Klepacki jest założycielem sportowej społeczności Swords Warsaw. Promuje nowe, alternatywne podejście do sztuki biegania. Przekonajmy się, na czym ono polega.

Jak zaczęła się twoja przygoda z bieganiem? Kiedy poczułeś, że to jest sport dla ciebie?
Pochodzę ze sportowej rodziny. Byłem typowym dzieckiem z ADHD, które zawsze miało więcej energii i pomysłów niż rówieśnicy. Sport stanowił jej ujście, więc inna droga nie wchodziła w grę.

Każdy etap mojej edukacji był bardzo mocno oparty o sport. Aktywność fizyczna zawsze była u mnie "na wierzchu” i mimo, że zawodowo zajmuję się czymś innym, to wciąż bieganie towarzyszy mi na co dzień.

Jesteś liderem grupy sportowej Swords Warsaw. Jakie są twoim zdaniem największe zalety bycia częścią społeczności biegaczy w stosunku do samotnego uprawiania tego sportu?
Bieganie w grupie ma mnóstwo zalet: wzajemna motywacja, wymiana doświadczeń czy wsparcia w trakcie biegu to tylko cześć z nich. Dodatkowo, poza wymiarem sportowym jesteśmy zżyci czysto koleżeńsko, możemy liczyć na swoją pomoc także poza bieżnią.

Dlaczego oprócz przygotowania fizycznego do biegania, tak ważne jest dobranie odpowiedniego obuwia przez sportowca?
Buty biegowe to podstawowe narzędzie biegacza, muszą być wygodne, lekkie i dobrze trzymać stopę. Bieganie w źle dobranym obuwiu może uprzykrzyć naszą sesję treningową, a w najgorszym razie prowadzić do kontuzji.
Coraz częściej design staje na równi z funkcjonalnością i technologią.

Kultura sneakerheadów "wyrosła” na butach do biegania i koszykówki, teraz to to środowisko jest opiniotwórcze - nadaje ton, kształtuje gusta i trendy. Dlatego bardzo cieszy mnie fakt, iż designerzy zaczęli dbać także o aspekt wizualny butów do biegania. W końcu chętniej wychodzi się biegać w momencie, kiedy ma się fajne obuwie.

Na czym polega nowy styl biegania zwany Recode Running? Czy to coś dla początkujących, czy zainteresują się nim również sportowi "wyjadacze”?
Recode running to tak na prawdę określenie tego, co na zachodzie funkcjonuje pod pojęciem Running Culture. W Polsce, mówiąc o bieganiu, na myśl nasuwają się treningi, życiówki, kluby. Recode running nie odrzuca tych rzeczy, ale wprowadza element kreatywny do jakże skostniałego biegania. adidas daje jasny komunikat - nie tylko hektolitry potu i utarte schematy na treningach.

Można uprawiać ten sport na mnóstwo sposobów, biegać tylko w nocy, obiegać wszystkie mosty w mieście, w którym się żyje, powoływać biegowe projekty oraz wiele, wiele innych możliwości. Nie ma ograniczeń w tej materii. Myślę, że tę filozofię śmiało może wprowadzić każdy, niezależnie od stopnia wytrenowania.







Bieganie w zespole

W grupie zdecydowanie raźniej Dzięki bieganiu łatwiej zmobilizować się do wysiłku, unikniemy też wielu błędów początkujących biegaczy. Z czasem znajomości z bieżni mogą zamienić się w przyjaźnie na całe życie.

W ramach tzw. Recode Running Sessions organizowane są równocześnie warsztaty kreatywne oraz sesje biegowe – skąd to niecodzienne połączenie?
Jak wspominałem wyżej, bieganie potrzebuje odświeżenia. Można ten sport uprawiać na mnóstwo sposobów. Warsztaty mają na celu wyzwolić kreatywność w uczestnikach i pomóc im wyjść poza utarte, biegowe schematy.

Wiosna przed nami i wiele osób zapewne zastanawia się nad rozpoczęciem przygody z bieganiem. Czy masz jakąś radę dla początkujących biegaczy?
Kupić sobie dobre buty biegowe, które będziemy chcieli nosić na treningu. Warto zobaczyć czy ktoś ze znajomych nie chce też pobiegać, może wspólnie założyć swoje biegowe crew? Instagram to kopalnia wiedzy w tym temacie, jest mnóstwo świetnych ekip na zachodzie, które mogą posłużyć za inspiracje.

Skąd pomysł na wasza ekipę?
Długo poszukiwałem czegoś, co na nowo zachęci mnie do biegania. Czegoś, co będzie odpowiadać mi zarówno "wizualnie" jak i pod kątem filozofii - niestety, niczego takiego nie znalazłem. Parę razy byłem na zorganizowanych zajęciach biegowych ale to nie było to, nie czułem że mam coś wspólnego z pozostałymi uczestnikami. Miałem za to przyjemność poznać się z jednym z członków holenderskiej grupy Patta Running Team - po namowach wspomnianego kolegi założyłem swoją grupę i szybko znalazłem ludzi, którzy szukali czegoś podobnego.

Czy Swords to tylko bieganie?
Bieganie to zdecydowanie nasza wiodąca aktywność. Nie chcemy się jednak zamykać tylko na to, równie dobrze za parę lat możemy otworzyć swój bar czy drużynę triathlonową. Naturalnie stajemy się platformą multisportową i "multizajawkową”.

Jak wyglądały prace nad spotem, który można obejrzeć od Japonii po Los Angeles, przez Dworzec Centralny?
Były to intensywne dwa dni pracy. Mnóstwo biegania, kawy, rozmów przez skype i wymiany maili. Ekipa filmowa była szalenie profesjonalna (jako ciekawostkę dodam, że spot reżyserował David - człowiek odpowiedzialny za parę ostatnich teledysków Jay’a Z).

Jak znaleźliście się w spocie adidasa Recode Running?
W lipcu 2018 r. zorganizowaliśmy bieg, który nazwaliśmy Border To Hel. Uwieczniliśmy go na filmach i fotografiach. adidas szukał ciekawych ekip biegowych ze świeżym "flow” i trochę innym podejściem do biegania.

Border to Hel? Czy możesz rozwinąć ten temat?
Pierwotnie BTH miał być sprawdzianem przed biegiem o nazwie The Speed Project (bieg z Los Angeles do Las Vegas). Byliśmy już bardzo mocno zaawansowani w tym temacie, jednak nie udało się go zrealizować z powodów finansowych. W momencie, w którym wiedzieliśmy, że nasz udział w TSP nie dojdzie do skutku stwierdziliśmy, że włożymy swoją energię w BTH i rozwiniemy ten projekt. Finalnie 7 osób przebiegło łącznie 430 km w 36 godzin. Bieg miał formułę sztafetową (zawsze jedna osoba biegnie, obok niej jedna osoba jedzie na rowerze, a reszta supportuje biegnącego w kamperze)

Co w tym biegu było najtrudniejsze?
Tak naprawdę parę rzeczy, po pierwsze dogranie terminu, który odpowiadałby 7 osobom (finalnie Ola i Marta, które z nami biegły, dołączyły do nas ok 190 km od startu), do tego brak snu, brak regeneracji, bóle w trzewiach. Zdecydowanie łatwiej jest wyjść raz na przykładowe 30 km niż 3 x 10 km.

Czy macie plany na kolejne edycje?
Tak, obecnie jesteśmy w trakcie organizacji drugiej edycji. W tym momencie mamy już dwa składy, więc planujemy zrobić mini wyścig.

Jakie macie plany na przyszłość? W którą stronę chcielibyście się rozwijać?
Chcemy dużo biegać, podróżować po świecie, odwiedzać nowe ekipy, wpisać Polskę na mapę Bridge The Gap (ruch, w którym ekipy z różnych Państw i miast odwiedzają siebie nawzajem przy okazji różnych lokalnych biegów [najczęściej półmaratony], razem biegają, a następnie imprezują). Nie wykluczam też rozwoju w innych dziedzinach, jak triathlon czy kolarstwo. Biorę też pod uwagę, że kiedyś zrobimy stricte sportową odmianę Swords Warsaw, gdzie będziemy trenować młodych ludzi. Bardzo chcielibyśmy też mieć swoje miejsce, z którego moglibyśmy korzystać po bieganiu, z czasem organizować w takim punkcie imprezy, na których graliby zaprzyjaźnieni DJ’e, czy robić wystawy znajomych grafików, fotografów czy artystów.

Jakie macie plany startowe?
W najbliższym czasie w 10 osób jedziemy na „Bridge The Gap „Homies Half” do Berlina (Półmaraton w Berlinie). W lipcu organizujemy Border To Hel. Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami chcielibyśmy wyjechać na jeszcze jeden Bridge The Gap.

Co myślisz o wejściu marki w takie inicjatywy jak wasza?
Myślę, że to słuszna idea, o ile marka to robi naturalnie i w fajny sposób. Wspieranie „oddolnych” inicjatyw pozwala się rozwinąć ekipom, co prowadzi finalnie do większego wczucia się w sport i większej chęci partycypowania przez uczestników.

Rekomendacja redakcji

Co po bieganiu? O sposobach i znaczeniu regeneracji słów kilka

Odpoczynek po wzmożonym wysiłku jest równie ważny jak sam trening.

Wszyscy, zarówno początkujący, jak i doświadczeni biegacze, muszą być świadomi, że odpoczynek po wzmożonym wysiłku jest niemniej ważny, jak sam trening. Ponadto, dzięki odpowiedniej regeneracji, a nie tylko dobrej kondycji, jesteśmy w stanie uniknąć kontuzji i odnosić coraz lepsze wyniki.

Co więcej, równie istotne jest odpowiednie zakończenie samego treningu, ostatnia jego faza, w której wprowadzamy organizm w stan spoczynku, jak i późniejszy odpoczynek i rytuały, które powinny wręcz wejść w nawyk każdemu biegaczowi. O jakich zabiegach mowa?
Stopniowe uspokajanie tempa

Żaden większy wysiłek fizyczny, z bieganiem na czele, nie powinien się… urwać. Przebiegliśmy kilka kilometrów równym tempem, osiągnęliśmy zamierzony dystans, więc po prostu rzucamy się na najbliższą kanapę i czekamy aż oddech się uspokoi? To jeden z większych grzechów (szczególnie rozpoczynających swoją przygodę) biegaczy i gotowa recepta na dolegliwości, które mogą wyłączyć nas z treningów nawet na kilka dni. Ciało zacznie protestować poprzez skurcze i zakwasy.

Ważne jest, aby stopniowo uspokajać organizm coraz mniejszym wysiłkiem. Warto przejść najpierw w lekki bieg, następnie w powolny trucht, aż na ostatnich metrach osiągniemy tempo spacerowe.

Ma to na celu usunięcie kwasu mlekowego, zmniejszenie poziomu adrenaliny i sztywności mięśni. Mówiąc krótko i dla niektórych bardziej atrakcyjnie - pomoże zminimalizować tak nielubiane zakwasy!

Domowe spa

Po schłodzeniu i uspokojeniu organizmu, chcąc w dalszym ciągu wspomagać usuwanie odpadów metabolicznych, warto tuż po treningu wziąć zimny prysznic bądź kąpiel w zimnej wodzie, najlepiej z dodatkiem kostek lodu. Taki, mało przyjemny niestety zabieg, powoduje skurcz naczyń, poprawia przepływ krwi i przyspiesza szybkość odbudowy mikrouszkodzeń w mięśniach. W efekcie uzyskujemy czysty, szybki przepływ nagromadzonej limfy i jednocześnie przyśpieszamy regenerację. Proces ten nazywany jest "wypłukiwaniem".

Inną metodą jest "hartowanie", polegające na zmienianiu strumienia wody pod prysznicem z lodowatej na ciepłą. Wykonujemy 5-6 powtórzeń, każde ok. 1 min. Powoduje to naprzemienne rozszerzanie i zwężanie naczyń i przyspiesza proces naprawczy.

Stretching = must have po treningu. Prawda czy mit?

Wiele osób uważa, że rozciąganie po treningu jest konieczne. Podobno poprawia elastyczność i zapobiega bólom mięśniowym następnego dnia. Jest w tym z pewnością sporo prawdy, jednak, jak się okazuje, nie przy każdej aktywności fizycznej, w tym bieganiu. Musimy zatem nieco obalić ten mit.

Mowa tu szczególnie o rozciąganiu statycznym, które może wpływać na zmniejszenie siły i szybkości mięśni. Stają się one, dosłownie, mniej aktywne. Dowiódł tego eksperyment, który pokazał, że sportowcy, którzy rozciągali się przed biegiem, uzyskali o 5 proc. słabszy wynik, niż ci, którzy tego nie robili. Stretching wykonywany po treningu może ponadto wydłużyć czas regeneracji mięśni, a nawet zwiększyć ryzyko późniejszych kontuzji. Przy zmęczonych mięśniach i układzie nerwowym łatwo doprowadzić do uszkodzenia i przeciążenia włókien mięśniowych utrzymując je w kilkudziesięciosekundowym napięciu.

Jak więc widzimy, mimo opinii propagującej rozciąganie, stretching statyczny, zarówno przed treningiem (zwłaszcza biegowym), jak i zaraz po nim nie jest wskazany.

Nie mówimy jednak, że rozciąganie trzeba wykluczyć!
Okazuje się bowiem, że najlepsze korzyści dla naszego organizmu przyniesie ono, gdy będzie stosowane jako osobna, dodatkowa jednostka treningowa.

Jak można przeczytać w jednym z wydań czasopisma naukowego The Journal of Strength and Conditioning Research, stretching działa uspokajająco na układ nerwowy.
Badania wykazały, że napięcie nerwu błędnego (które sprawia, że organizm radzi sobie z utrzymaniem równomiernego rytmu serca) optymalizuje się wraz z regularnym rozciąganiem. To z kolei powoduje, że wykazujemy mniejszą skłonność do niepotrzebnego spinania mięśni w odpowiedzi na stres.
Nerw błędny pobudza wydzielanie oksytocyny, tzw. "hormonu miłości", który przynosi poczucie relaksu i uspokojenie. A to też niezbędny element procesu regeneracji sportowca.

Rolowanie

O ile stretching budzi pewne dyskusje, wątpliwości i kontrowersje, tak rolowanie po treningu zyskuje coraz większą popularność. Automasaż na rolce to bowiem doskonały sposób na poprawienie ukrwienia i pobudzenie metabolizmu mięśni.
Wykonujemy go na łydkach, boku uda, mięśniach czworogłowych, mięśniach pośladkowych, okolicach bioder i plecach.

Jeżeli dopiero zaczynamy swoją przygodę z rolką, nie możemy poddawać się po początkowo prawdopodobnie nieprzyjemnych doznaniach.
Wręcz przeciwnie – jak nakazują eksperci: im bardziej boli dana okolica, tym mocniej i dłużej rolujemy, aż pozbędziemy się bólu, a co za tym idzie, napięć w tkankach. Taki masaż wykonywany systematycznie i odpowiednio długo zagwarantuje nam rozluźnienie powięzi, mniej spięte mięśnie i obniżone ryzyko kontuzji.

Do wszystkich poniższych punktów dodajmy właściwe żywienie, nawodnienie i odpowiednio długi sen a nasze zregenerowane ciało odwdzięczy się lepszą wydolnością i kondycją.

Będziemy gotowi do nowych sportowych wyzwań, jak np. plogging czy biegowe zwiedzanie okolicy. Brzmi ciekawie? Zapraszamy do pozostałych artykułów na naszym serwisie.

"Wypoczynek to nie bezczynność. Wypoczynek to praca nad regeneracją sił."
Dale Carnegie

Rekomendacja redakcji

10 powodów, by zacząć biegać – krew, pot i łzy, ale 100 procent endorfin

Bieganie to świetna sprawa i zamierzamy cię o tym przekonać.

Co to za moda z tym całym bieganiem? Że też im się chce, podziwiam. Żeby tylko nam ulic nie zamykali! Jeżeli właśnie złapałeś się na tym, że kiedyś wypowiedziałeś – głośno lub w myślach – któreś z tych zdań, ten tekst jest właśnie dla ciebie. Bieganie to świetna sprawa i zamierzamy cię o tym przekonać.

Dlaczego warto zacząć biegać? Dobrych powodów są setki. My przedstawimy dziesięć, a zaczniemy od tego najważniejszego – bieganie to samo zdrowie. Nie jesteśmy naukowcami – nie wiemy, ile prawdy jest w tym, że bieganie poprawia pamięć, wzrok albo zdolność uczenia się. Ale na pewno pali kalorie jak szalone, pomaga zrzucić zbędne kilogramy, ćwiczy mięśnie całego ciała, wzmacnia serce i krążenie, poprawia siłę i koordynację. Aktywność fizyczna to też najlepsza broń w walce z depresją. To nie przypadek, że biegacze dłużej żyją.

Kolejny powód? Bieganie jest proste. Nie ma bardziej demokratycznego sportu. Biegać może każdy, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ilu ludzi, tyle technik, ale przecież koniec końców chodzi tylko o to, żeby stawiać stopę za stopą i pokonać wyznaczony sobie dystans. Nawet na zawodach nikt nie będzie oceniał twojego wieku, płci, koloru skóry ani tempa biegu. Rób swoje i osiągaj własne cele.

Poprawia życie seksualne

Wzmacnia odporność

Otwiera nas na nowe znajomości

Poprawia nastrój

Pozwala zachować szczupłą sylwetkę

Pomaga uwierzyć w siebie

Dodatkowo to całkiem tani sport. Nie musisz być fancy biegaczem obładowanym opaskami, zegarkami i aplikacjami w wersji premium. Na trasach spotkasz ludzi w najzwyklejszych dresach i kurtkach, a na zawodach, jeśli chcesz, możesz przebrać się nawet za Świętego Mikołaja. Jedyne, czego tak naprawdę potrzebujesz, to para dobrych butów – takich, które zadbają o twój kręgosłup, stopy i stawy. Jeśli będą solidne i wygodne, posłużą ci przez parę dobrych lat.

Bieganie sprawia też wielką satysfakcję. Euforia biegacza to nie mit. Jak już zrobisz pierwszych kilka kilometrów, będziesz wiedział, o czym mowa. Naukowo dowiedziono, że bieganie uwalnia endorfiny, popularnie nazywane hormonami szczęścia. Kilkadziesiąt minut biegu przed pracą wprawi cię w lepszy nastrój na cały dzień, a po pracy – sprawi, że kolacja będzie smakować dwa razy lepiej. A potem (i tu płynnie przechodzimy do kolejnego punktu)...

…będzie ci lepiej w łóżku! Kto nie lubi zrywać się bladym świtem, temu polecamy bieganie wieczorem. Powietrze jest wtedy czystsze, a po biegu wysypiasz się jak suseł. Jesteś dotleniony i zrelaksowany. Nie przewracasz się pod kołdrą myśląc o całym dniu, bo przecież wszystko już przemyślałeś biegając. Życie seksualne też ulega poprawie! Bieganie to mniej kilogramów, a więcej dopaminy i testosteronu – wszystko przekłada się na to, że masz po prostu większe libido.

Biegając, poznasz swoje miasto. Czy to nocą, czy za dnia – słuchawki na uszy, ulubiona playlista, podcast, audiobook albo bieg w ciszy, pośród własnych myśli i odkrywanie nowych tras, nowych dzielnic, nowych skwerów i parków. To jedna z największych korzyści biegania. Nie mieszkasz w mieście? Nic straconego. Bieganie po lesie albo polnymi drogami to nawet lepsza wiadomość dla twoich płuc i stawów.

Czy wiesz, że …? Sport ma niesamowitą moc łączenia ludzi i sprzyja tworzeniu nowych znajomości i społeczności. Kilka lat temu w Polsce powstał darmowy serwis, mający ułatwić kontakt ludziom, którzy wyjeżdżają na różne imprezy sportowe. Jedni mają wolne miejsca w aucie, inni nie mają transportu – w ten sposób można się nie tylko zintegrować, ale i zadbać o środowisko potencjalnie zmniejszając emisję spalin!

Poznasz też nowych ludzi. Przygodę z bieganiem możesz zacząć z przyjacielem lub partnerem. Jeśli rozmawianie w czasie biegu ci nie przeszkadza, poszukaj w okolicy klubów czy społeczności, gdzie poznasz innych biegaczy. Będziecie się wzajemnie motywować, układać plany treningowe, być może zawiążecie nowe przyjaźnie albo zrobicie wspólnymi siłami coś dobrego? Wszak wiele jest biegów charytatywnych czy nowych inicjatyw, jak choćby zdobywający coraz większą popularność plogging, o którym szerzej opowiadamy w innym artykule na tym serwisie.

Dzięki bieganiu poznasz też swój organizm. Nie będziemy ci tu wciskać, że "sky is the limit". Może nigdy nie ukończysz maratonu. I co z tego? Biegaj tyle, ile sprawia ci przyjemność. Nie każdy człowiek musi "łamać bariery" i "zwyciężać z samym sobą". Ale może okaże się, że masz w genach predyspozycje i dobre wyniki przychodzą ci łatwiej niż innym? Tylko pamiętaj – odpoczynek to też trening. Nawet największe biegowe freaki nie trenują codziennie.

Idąc dalej, nauczysz się dyscypliny. Możesz nawet nie lubić biegać, ale każdy lubi... dobiegać. Pada, wieje, ale ty założyłeś sobie, że zrobisz dzisiaj, dajmy na to, siedem kilometrów? I chociaż po pięciu opadasz z sił, zaciskasz zęby i dobiegasz. Możesz przechodzić w trucht, z nikim się nie ścigasz. Ale osiągasz cel. Możesz być z siebie dumny. Zrobiłeś to!

Na koniec kwestia nie mniej ważna od pozostałych – biegając zawsze wygrywasz! Bieganie jest dla ciebie, dla nikogo innego. Rób to jak chcesz i kiedy chcesz. Nie musisz startować w zawodach, nie musisz nikomu niczego udowadniać. Biegaj na swój sposób – "rysuj" trasą obrazki na mapie, organizuj biegowe zbiórki na cele charytatywne, biegając zwiedzaj nowe miejsca albo zbieraj śmieci. Bądź kreatywny, zmieniaj rzeczywistość wokół siebie. Biegaj tam, gdzie poniosą cię stopy i tak, jak podpowiada ci wyobraźnia. W tej zabawie nie ma ograniczeń.

"Pamiętaj, że to, co czujesz po dobrym biegu, jest o niebo lepsze od tego, co czujesz, gdy tylko siedzisz i myślisz o tym, że chciałbyś biegać"
Sarah Condor

Rekomendacja redakcji

Bieganie dla czystej planety. Jak zacząć przygodę z ploggingiem?

Jeśli spotkasz biegnącą osobę z wypełnioną torbą na śmieci, nie musisz się temu dziwić. Plogger to biegacz, który na swojej trasie zbiera napotkane odpadki

Moda na ten sport rodem ze Szwecji zdobyła już Stany Zjednoczone i niektóre kraje europejskie. Teraz czas na Polskę!

Termin plogging to zbitka słów jogging i szwedzkiego plocka upp (podnosić, zbierać). I to właśnie w Skandynawii w 2016 r. powstał pomysł, a reszta świata przyjęła go z entuzjazmem blisko dwa lata później. Hasztag #plogging zdobył szturmem Twitter i Instagram (gdzie pewnie zaraz przekroczy 50 tys.). Połączenie bycia wysportowanym i eko, to chyba najlepsza rekomendacja dla dzisiejszego trendu "powrotu do natury", który zaanektował nasze życie na każdym poziomie.
Eko jedzenie, eko kosmetyki, eko design, eko samochody. Plogging wpasowuje się doskonale w ten nurt, a wręcz jest niejako "pracą u podstaw", bo zaczyna się od swojego najbliższego otoczenia. Po prostu zbierając śmieci.
Każdy wie, jak wyglądają trawniki, ścieżki czy chodniki. Czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym?

Nie tylko dla siebie, ale i dla świata
Statystyki dotyczące zanieczyszczenia naszej planety są alarmujące. Co roku produkowanych jest 300 mln ton plastiku, a prawie 9 mln ton śmieci trafia do oceanów. W ten sposób wiele gatunków zwierząt jest skazanych na wyginięcie. Szacuje się też, że do 2050 r. w oceanach i morzach więcej będzie śmieci, niż ryb i innych zwierząt*. Przy takich danych inicjatywa ploggersów staje się ważnym krokiem w drodze ku polepszeniu, choć w minimalnym stopniu, tej sytuacji. Wielu biegaczy (jak i spacerowiczów) od dawna narzeka zresztą, że miejsca, które mijają, są bardzo zanieczyszczone, aż wręcz kłuje ich to w oczy, a niektórych frustruje. Stąd też pomysł ploggingu, który nieco oczyści ścieżki biegowe i nie tylko.

Dobry start
Od czego zacząć przygodę z ploggingiem? Od wygodnego stroju do biegania, który przecież wiele w tym sporcie ułatwia. I butów, które są podstawowym elementem ubioru biegacza. Dobre obuwie to skarb. A jak wiadomo, firmy specjalizujące się w obuwiu sportowym prześcigają się w projektowaniu jak najwygodniejszego, wspierającego chód i bieg.

Najnowsze rozwiązanie, jakie prezentuje adidas to Ultraboost 19 – buty, które zarówno wyznaczają kulturę biegania i nowe podejście do designu, jak i zapewniają większy zwrot energii. W ten sposób marka wpisuje się również we wspomniany wcześniej trend – zachęca do innego spojrzenia na ów sport i trochę innej aktywności biegacza.

01.

Projekt to podstawa

Projekt to podstawa

Dobrze zaprojektowane buty do biegania, to klucz do sukcesu. Buty Ultraboost 19 stworzone przez markę adidas to efekt współpracy z tysiącami biegaczy.

02.

TORSION SPRING

TORSION SPRING

W butach Ultraboost 19 wykorzystano TORSION SPRING, czyli lekką konstrukcję współpracującą z podeszwą BOOST. Zapewnia większą szybkość reakcji przy każdym kontakcie stopy z podłożem.

03.

Więcej energii

Więcej energii

04.

W trzech słowach

W trzech słowach

Nową sylwetkę Ultraboost 19 podsumowują trzy słowa. Rethought, Recoded, Reboosted.

Co dalej? Warto zaopatrzyć się w rękawiczki ochronne i wytrzymałą torbę na śmieci. Ale jeśli ktoś o niej zapomni, to nie jest powód, żeby się poddawać! Mniejsze śmieci można schować do kieszeni, a większe za pasek spodni (legginsów) czy trzymać w ręku. Tak radzi sobie wielu ploggerów!

Ploggerzy chętnie aktywizują się poprzez social media. Zakładają grupy i eventy, w ramach których wspólnie sprzątają, a potem chwalą się na portalach społecznościowych zdjęciami z efektami tych porządków. Oprócz takich inicjatyw pomocne stają się aplikacje, które wspomagają nie tylko bycie fit, ale i właśnie bycie ploggerem (np. Lifesum).

Co ciekawe, według wspomnianej appki, podczas ploggingu spala się więcej kalorii, niż podczas zwykłego joggingu (288 kalorii vs 235 kalorii).
– Całą grupą uprawiającą ten sport regularnie można naprawdę zmienić wygląd naszych parków, ścieżek i chodników – tłumaczy portalowi OneGreenPlanet, Jo Steven, który prowadzi grupę biegaczy JogScotland.
Plogging rozprzestrzenia się po świecie z niemałym powodzeniem. Od biegaczy nie wymaga wcale wiele wysiłku niż sam bieg, a może być zwieńczony jeszcze większym sukcesem. Parki, ścieżki, czy chodniki staną się czystsze, a to spory wkład w dbanie o przyszłość naszej planety.

Jeśli chcesz poszukać ciekawostek i miejsc związanych z ploggingiem w twojej okolicy, wystarczy, że wpiszesz hasztag #plogging na Instagramie i już wiesz wszystko!

Rekomendacja redakcji

Wyzwanie dla wytrwałych. 5 najważniejszych maratonów w Europie

W jakich europejskich miejscach możemy nie tylko zmierzyć się z własnymi słabościami, ale też przy okazji coś zobaczyć?

Jeśli naprawdę wkręciliśmy się w bieganie, wzięcie udziału w maratonie jest tylko kwestią czasu. Zobaczmy, w jakich europejskich miejscach możemy nie tylko zmierzyć się z własnymi słabościami, ale też przy okazji zobaczyć Big Bena czy Fontannę di Trevi.

Athens Authentic Marathon
Zacznijmy u źródeł – to właśnie w Grecji rozpoczęła się historia maratonu. Bieg bowiem ma za zadanie przypomnieć drogę, jaką musiał pokonać goniec Filippides z Maratonu do Aten, aby zawiadomić mieszkańców o wspaniałym zwycięstwie nad wojskami perskimi w 490 r p.n.e. Rzecz ciekawa, odległość miedzy tymi miastami wynosi 37 km, a długość dzisiejszego maratonu (42 195 m) zawdzięczamy dużo późniejszym modyfikacjom.

Pierwszy współczesny maraton odbył się podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atenach (1896 r.). Do dziś bieg ten nie należy do najprostszych. Co prawda dzięki jesiennej porze omijamy sezon upałów, jednak ukształtowanie terenu może stanowić wyzwanie dla początkujących. Zwłaszcza środkowy odcinek biegu obfituje we wzniesienia i podbiegi, kosztujące zawodników sporo wysiłku. Na szczęście stawka naszego biegu jest dużo mniej poważna niż w przypadku Filippidesa…

London Marathon
Skoro już jesteśmy w temacie klasycznych biegów – właśnie dzięki londyńskim igrzyskom olimpijskim w 1908 r. maraton uzyskał obowiązujący dzisiaj dystans. Powód może nam się obecnie wydawać błahy – metę po prostu przesunięto w pobliże miejsca, w którym zasiadał ówczesny brytyjski król – Edward VII. Obecnie londyńskie zawody należą do elitarnej grupy World Marathon Majors, czyli 6 największych biegów tego typu na świecie. Biorąc udział w tym wiosennym wydarzeniu zobaczymy wiele zabytkowych fragmentów Londynu umieszczonych nad Tamizą, takich jak Big Ben.

London Marathon – miesiąc: kwiecień, liczba uczestników w 2018 r.: 40,255

Athens Authentic Marathon – miesiąc: listopad, liczba uczestników w 2018 r.: 15,279

Maratona di Roma – miesiąc: kwiecień, liczba uczestników w 2018 r.: ponad 16 tys.

Berlin-Marathon – miesiąc: październik, liczba uczestników w 2018 r.: 44,389

Budapest Marathon – miesiąc: wrzesień/październik, liczba uczestników w 2018 r.: ponad 28 tys.

Maratona di Roma

Choć Rzym szczyci się długą i bogatą historią, jego maraton jest stosunkowo młody – pierwsza edycja odbyła się dopiero w 1982 r. Trasa jest bardzo zróżnicowana, gdyż co chwila wbiegamy w wąskie, brukowane uliczki Wiecznego Miasta. Zaletą Maratonu są za to widoki – zobaczymy np. Koloseum albo sławną Fontannę di Trevi. Zaletą Rzymu jest fakt, że miasto nie należy do drogich, przynajmniej w stosunku do innych europejskich stolic.

Berlin-Marathon

Kolejny bieg należący do World Marathon Majors. Liczba uczestników wydarzenia często przekracza 30 tys., więc należy się rejestrować z dużym wyprzedzeniem. Organizowany od 1974 r. maraton ma swoją tradycję – zarówno start, jak i meta umieszczone są co roku blisko bramy Brandenburskiej. Dzień przed wydarzeniem odbywa się tzw. bieg śniadaniowy. Jego dystans wynosi zaledwie 6 km, stanowi jednak doskonałą okazję do rozgrzewki w bardzo rozrywkowej atmosferze (muzyka, przebieranki, prezentacja flag klubowych i państwowych).

Budapest Marathon

Stolica Węgier nosi zaszczytny tytuł biegowej stolicy Europy. Trudno się temu dziwić, w ciągu roku bowiem odbywa się tam wiele imprez sportowych (chociażby dwa całkiem duże półmaratony). Oczywiście najbardziej prestiżowym wydarzeniem sportowym jest tutaj jesienny Budapest Marathon. Trasa biegu kilkakrotnie przecina Dunaj, ponieważ organizatorom zależy, aby jego uczestnicy zobaczyli najpiękniejsze lokalizacje zarówno Budy, jak i Pesztu. Po maratonie warto dać odpocząć mięśniom w sławnych termach stolicy Węgier.

Przed maratonem

Oczywiście zanim pobiegniemy, musimy pamiętać o dobrym przygotowaniu ciała. Najważniejsze są 40 dni przed startem – zignorowanie wtedy tzw. bezpośredniego przygotowania startowego (PBS) może mieć przykre konsekwencje dla naszego zdrowia podczas maratonu. Nie zapominajmy też o dobraniu odpowiedniego obuwia. Buty adidas Ultraboost 19 będą tu dobrym wyborem, ponieważ łączą w sobie lekkość z trwałością – dwie cechy niezbędne, jeśli chcemy na najbliższym maratonie pobić swój rekord życiowy.

Co roku na świecie odbywa się ponad 800 maratonów. Największe z nich (np. w Berlinie czy Londynie) gromadzą ponad 30 tys. uczestników

Rekomendacja redakcji

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.